- Research Article
- 10.18778/0208-6034.40.11
- Nov 19, 2025
- Acta Universitatis Lodziensis. Folia Archaeologica
- Alicja Szymczak
Herb Gąska pojawił się w źródłach pisanych w 1402 r. Na rokach ziemskich w Sieradzu 3 kwietnia stanęli świadkowie Przybka z Kościanek celem zeznania jego przynależności rodowej. W drugiej parze naganiony powołał Janusza z Lichawy i Jana z Wodzierad z klejnotu Gąski. W 1403 i 1405 r. z tego klejnotu Stanisławowi z Chrzanowic – obok wspomnianego już Janusza z Lichawy – świadczył także Paweł z Rzechty i Drużbina. Bartosz Paprocki powiązał genezę herbu z legendą o gęsiach kapitolińskich, które uratowały Rzym przed najazdem barbarzyńców. Nadał mu też kolejne nazwy: Paparona (1578) i Budzisz (1584). Znany mu krąg rodowców był nieliczny. Poza Chodowskimi z Łęczyckiego, autor zaliczył do nich tylko kilka rodzin sieradzkich: Kamionomojskich, Parzniewskich, Pstrokońskich i Wojuckich. W ziemi sieradzkiej w średniowieczu obok nazwy herbu Gąska użyto dwukrotnie nazwy Równa, pochodzącej od wsi nad rzeczką Swędrnią, przy szlaku z Błaszek do Sieradza. Rodzina Rowieńskich alias Wojuckich, siedząca na pograniczu Kaliskiego i Sieradzkiego, prezentuje przeciętną rodzinę szlachecką z tego terenu. Nie dorobiła się większego majątku, mimo dwóch korzystnych małżeństw, dochodów z sądownictwa grodzkiego i kościelnej kariery jednego z jej przedstawicieli.
- Research Article
- 10.18778/0208-6034.40.09
- Nov 19, 2025
- Acta Universitatis Lodziensis. Folia Archaeologica
- Arkadiusz Michalak + 1 more
The archaeological research conducted in Chotków, Lower Silesia focused on verifying the existence and character of a presumed defensive-residential site associated with the von Nostitz family. Archival studies indicate that from the 14th to the 16th centuries, Chotków hosted multiple stone residential towers with defensive features, though their precise locations had remained unverified until recently. Remote sensing and geophysical surveys, combined with archival cartographic analysis, helped identify a mound with rectangular relics of masonry structures, partially surrounded by a former moat. Excavations revealed architectural remains, yet the precise nature of the wall and avant-corps requires further interpretation. The limited artefactual material, predominantly from the 15th–16th centuries, implies either a brief period of occupation or later structural transformations, potentially linked to an economic repurposing.
- Research Article
- 10.18778/0208-6034.40.01
- Nov 19, 2025
- Acta Universitatis Lodziensis. Folia Archaeologica
- Aleksander Andrzejewski
- Research Article
- 10.18778/0208-6034.40.15
- Nov 19, 2025
- Acta Universitatis Lodziensis. Folia Archaeologica
- Janusz Tomala + 1 more
Oświęcim pojawia się po raz pierwszy w źródłach historycznych w 1179 r. W 1284 r. wymieniono wójta, co może oznaczać, iż Oświęcim posiadał już prawa miejskie. Rozwój ośrodka przyspieszył jego awans na stolicę księcia Władysława w 1316 r., po podziale dominium cieszyńskiego. Badacze przypuszczają, iż Oświęcim mógł być otoczony murami obronnymi. Przekazy są nieliczne i enigmatyczne. Ustanowiony specjalny podatek czopowy w 1563 r. przeznaczyć miały władze miasta na ukończenie murowanego obwodu. Prace trwały jeszcze w 1572 r. Według mapy z 1563 r. Ducatus Oswieczensis et Zatoriensis Oświęcim otaczały mury i wyższe od nich baszty, a w budynkach bramnych nad przejazdem mieściły się jednoizbowe pomieszczenia. Relikty murowanych umocnień nie zostały dotychczasowo odkryte, za to w kilku miejscach natrafiono na fragmenty fosy miejskiej. Miała ona mieć około 6 m szerokości i 1,5 m głębokości. Według hipotetycznej rekonstrukcji przebiegu obwodu obronnego A. Przybyloka należałoby ich się spodziewać wzdłuż ul. Sienkiewicza, poza terenem „naszej” inwestycji. Badacz ten sugerował, iż przy budowie fosy, aby zminimalizować nakład prac ziemnych, wykorzystano w różnych ośrodkach miejskich Górnego Śląska naturalne cieki i skarpy, w tym również prawdopodobnie i w Oświęcimiu. Po badaniach archeologicznych nasuwają się dwa pytania. Pierwsze – jaką faktycznie powierzchnię zajmowało średniowieczne miasto. Fosa była nie tylko obiektem obronnym, ale jednocześnie granicą miasta, gdzie obowiązywały odrębne prawa niż na obszarze pozamiejskim, który zapewne wykorzystywano pod rolnictwo lub ogrodnictwo czy hodowlę. Podziały te, nawet po zasypaniu fosy, nadal obowiązywały, o czym świadczy ścieżka czy też uliczka zaznaczona na planach z 1845 i 1884 r. Drugie – czy Oświęcim posiadał pełny murowany obwód obronny. Miasto usytuowane jest na wzgórzu, o znacznym, nawet powyżej 10 m przewyższeniu w stosunku do otaczającego terenu. Być może umocnienia obronne ograniczono tylko do przejazdów bramnych. Prawdopodobnie fosa i przewyższenie wystarczyły do zabezpieczenia mieszkańców.
- Research Article
- 10.18778/0208-6034.40.17
- Nov 19, 2025
- Acta Universitatis Lodziensis. Folia Archaeologica
- Radosław Zdaniewicz
Within the late medieval motte manors in Europe, it is very rare to discover facilities and devices, including wells, related to the provision of water for the manor’s domestic needs. Certainly, easy access to water was important both for satisfying the daily needs of the inhabitants and for the stable economic functioning of any knightly seat. This was probably also the role of the well discovered within the relics of the motte in Ciochowice. The aim of this paper is to discuss this rare and valuable find in the context of other discoveries of this type in Europe. It will also be important to present its construction details, chronological findings and individual artefacts related to its daily functioning.
- Research Article
- 10.18778/0208-6034.40.22
- Nov 19, 2025
- Acta Universitatis Lodziensis. Folia Archaeologica
- Bokijon Kh Matbabayev + 2 more
This article presents the scientific findings obtained from archaeological research conducted by the joint Uzbek-Chinese international archaeological expedition in the ruins of Mingtepa, a major archaeological monument of the ancient period of the Fergana Valley. In particular, it provides information about the structure of the city (the ark, inner city, and outer city), the stratigraphy of material cultural layers, the defensive system, as well as the crafts, art, customs, and religious beliefs of its inhabitants.
- Research Article
- 10.18778/0208-6034.40.12
- Nov 19, 2025
- Acta Universitatis Lodziensis. Folia Archaeologica
- Waldemar Gliński
W latach 2013–2014 przeprowadzono ratownicze badania archeologiczne na zamku i w mieście Chęcinach przed wykonaniem prac budowlanych tzw. rewitalizacji. W trakcie badań zamku odkryto dotychczas nieznane relikty architektoniczne samodzielnie stojącej murowanej wieży otoczonej murem (Wacław II – biskup Muskata). Kolejno stwierdzono funkcjonowanie pałacu donżonu z piecem typu hypocaustum (Kazimierz Wielki), a zachowany do dzisiaj element zespołu zamkowego, uznawany do tej pory za najstarszy (Dom Wielki), w świetle nowych badań należy interpretować jako budowlę z okresu późnego średniowiecza (doby Jagiellonów). Odkrycia te pozwalają na nowe spojrzenie na historię i rozwój architektoniczny zamku w aspekcie jego genezy i funkcji. Ogólnie rzecz traktując, należy stwierdzić, że na wiedzę o krajowych kopalinach złożyły się różne typy przekazów. Informacje o badaniach, eksploracji i przeróbce surowców mineralnych zapisywano m.in. w nadaniach monarszych oraz w kronikach, pierwszych opisach kraju w ujęciu historycznym i geograficznym. Wiele kopalin o znaczeniu gospodarczym znano przed ukształtowaniem się polskiej państwowości. Dotyczy to głównie solanek w Bochni i Wieliczce, krzemienia, zwłaszcza z okolic Ostrowca Świętokrzyskiego, rud żelaza, głównie w regionie świętokrzyskim, naturalnych surowców farbiarskich, kamieni budowlanych, na północy eratyków, a na południu wapieni i piaskowców. W XII w. na Śląsku, w Czechach i Małopolsce poszukiwano złóż metali szlachetnych oraz innych bogactw naturalnych. Dokonywali tego głównie przybysze z Niemiec i Flandrii zorganizowani na tzw. „wolności górniczej”, przy energicznym poparciu miejscowych władców oraz wielkich panów duchownych dążących do podwyższenia swych dochodów. W znaczeniu organizacji prawnej przodowała tu początkowo Jihlava (igławskie prawo górnicze spisane około 1248 r. za czasów ostatnich wielkich Przemyślidów, Wacława I i Przemysła Otokara II), która została wyprzedzona przez główny ośrodek wydobycia srebra w Czechach, a mianowicie Kutną Horę z kolejnym prawem górniczym Wacława II (Constitutiones iuris maetallici Venceslai II). Początek i rozwój górnictwa w Polsce ma podstawowe znaczenie dla dziejów miasta i zamku Chęciny. Można postawić tezę, że założycielem ośrodka górniczego, w oparciu o królewską bazę ekonomiczną i prawną, był Wacław II. W tym kontekście niewątpliwe znaczenie ma budowa zamku o symbolicznej wymowie wieży, jako dominanty architektonicznej tych, którzy zarządzali i strzegli ośrodka górniczego w domenie królewskiej. Zasadne jest twierdzenie, że rozwijające się górnictwo i hutnictwo wyprzedziły lokację miasta (przyjmuje się rok 1325, przywilej Władysława Łokietka wydany dla wsi Rykoszyn in districtu civitatis nostrae Chancin). Chęciński ośrodek górniczy mógł funkcjonować od przełomu XIII–XIV w. do około 1660 r. (potop szwedzki), pod koniec z mniejszym natężeniem eksploracji. Według geologów w początkowym okresie wydobycia (górnictwa) głównym kruszcem nie była miedź i ołów, lecz domieszki srebra towarzyszące w niewielkich ilościach tym rudom, a dopiero później zwrócono się ku metalom kolorowym. Wydobycie odbywało się poprzez szyby eksploatacyjne oraz metodą wykopania podłużnego rowu, przekopu po stoku wzgórza. Wzdłuż niego zapewne budowano poziome chodniki kopalniane (sztolnie). Taki przekop czytelny jest na północnym zboczu Góry Zamkowej, który ciągnie się od ruin zamku aż do kościoła parafialnego. Mistyka góry-kopalni kształtowała zachowania religijne górników, które można odnaleźć w mitologii i historycznej literaturze górniczej. Brak jest źródeł historycznych potwierdzających obecność królowej Bony na zamku w Chęcinach, pomimo tego do dziś „duch Bony” wędruje po zamkowych murach. Legenda ta to najbardziej znane podanie w odbiorze społecznym. W mitologii większości kultur, bez względu na czas i miejsce, panuje przekonanie, iż minerały należą do sakralnej Matki-Ziemi, a rudy dojrzewają w jej wnętrzu niczym embriony. Górnicy kopiący rudy naruszają naturalny proces okresu prenatalnego, pomagają matce (ziemi), „aby porodziła wcześniej”, zaś hutnik i kowal, „panowie ognia”, pozwalają na transmisję w inny stan „embriona” przez doskonalenie „uduchowionej” materii. Legenda o królowej Bonie staje się swoistą mimesis górniczej „Damy” jako spersonifikowane zjawisko przyrodnicze. Myślenie mityczne, obrazowe w swej istocie, charakteryzuje się właściwą sobie metaforycznością. Mit stale skrywa swe znaczenie – nie ma mitu bez metafory. Miasto cieszyło się szczególną opieką króla Kazimierza Wielkiego, albowiem jemu przypisuje się fundację kościoła farnego pod wezwaniem św. Bartłomieja i św. Jadwigi oraz klasztoru franciszkanów. Zamek chęciński w swej najstarszej fazie spełniał funkcję zamku górniczego strzegącego regale królewskiego kopalnictwa kruszcowego. Analogicznie jak inne zamki górnicze w Europie Środkowo- wschodniej: Wieliczka, Olkusz – zamek Rabsztyn, Złotoryja – zamek Rokitnica, za czasów Wacława II – Kutna Hora, Zlaté Hory – zamek Edelštein i Leuchenstein, dalej Kremnica, Bańska Bystrzyca.
- Research Article
- 10.18778/0208-6034.40.13
- Nov 19, 2025
- Acta Universitatis Lodziensis. Folia Archaeologica
- Cezary Buśko + 2 more
Wedding rings have been known since antiquity. In the Roman Empire, they took the form of bands adorned with a motif of two clasped hands. In Jewish culture, the engagement (kiddushin, erusin) – during which a ring was given – and the wedding (nissu’in) were originally separate ceremonies. It was not until the early 13th century that the giving of a ring to the bride became an integral part of the wedding ritual. According to Halakha, the ring was to be made of pure gold. In practice, however, wedding rings were also made of silver, gold-plated metals, and even cheaper materials like copper. Wedding rings could take the form of ordinary rings, making them difficult to identify as archaeological artefacts. The only feature mentioned in historical sources is the engraved inscription MAZAL TOV. MAZAL TOV not only conveyed a wish for happiness but also embodied a belief that its presence would ensure a successful union. To date, only three unquestionably medieval rings bearing this inscription are known: from Weissenfels, Colmar, and Erfurt, hoards hidden during the mid-fourteenth- century plague. Each features a crown in the shape of a miniature building, symbolising not only the creation of a new home for the couple but also – perhaps primarily – the Temple of Solomon or the Second Temple destroyed by Titus, expressing hope for its future reconstruction. Two Legnica rings were discovered during archaeological and architectural research conducted between 2021 and 2022 in the area bordered by Grodzka, Szpitalna, and Nowa Streets and the Galeria Piastowska building. One bears the MAZAL TOV inscription; the other has a crown in the form of Solomon’s Temple. Both are made of brass. Jewish tradition permitted the use of silver, gold-plated, or even copper rings as symbols of marriage. However, for the marriage to be valid, the groom was required to inform the bride of the ring’s actual material. If the bride was unaware of its true value, the marriage was considered invalid. The use of gold-imitating materials in the Legnica rings suggests they were made for poorer members of the Jewish community. However, the possibility of deliberate deception cannot be excluded. Even today, nearly 600 years later, these rings gleam with a golden hue, suggesting that they were made of precious metal.
- Research Article
- 10.18778/0208-6034.40.08
- Nov 19, 2025
- Acta Universitatis Lodziensis. Folia Archaeologica
- Marian Głosek
Tak zwany miecz Karola IV Luksemburga, przechowywany w Kunsthistorische Musem, Weltliche Schatzkammer w Wiedniu, od dawna budzi dyskusję na temat swojego pochodzenia i datowania. Dotyczy to głównie głowicy, którą zdaniem badaczy wykonano specjalnie dla Karola IV Luksemburga. Miecz miał powstać na Sycylii, dla Henryka VI Hohenstaufa lub jego syna Fryderyka II. Analiza herbów znajdujących się na głowicy pokazuje, że wykonały je dwie różne osoby. Herb orła wyryty jest delikatną linią w tej samej płaszczyźnie co głowica. Herb lwa jest wybrany w powierzchni głowicy i poniżej jej poziomu. Moim zdaniem znajdował się tu inny herb, wykonany tą samą techniką co i herb orła. Widniał tu herb związany z rodem sycylijskich Hohenstaufów i mógł to być herb Sycylii lub Królestwa Jerozolimy.
- Research Article
- 10.18778/0208-6034.40.03
- Nov 19, 2025
- Acta Universitatis Lodziensis. Folia Archaeologica
- Rafał Stobiecki
Wzajemne związki między historią i literaturą były wielokrotnie przedmiotem rozważań zarówno dziejopisów, jak i pisarzy. Warto do nich wrócić dziś, kiedy szeroko rozumiana przeszłość pod różnymi postaciami jest nie tylko przedmiotem profesjonalnych studiów, ale także zajmuje istotne miejsce w dyskursie publicznym czy kulturze masowej. Najczęściej wraca ona do nas pod postacią pamięci, tego słowa klucza, kumulującego w sobie nadzieje i zagrożenia związane z obecnością przeszłości w naszym życiu. Trwający od dłuższego czasu pamięciowy boom, określany niekiedy mianem „rewanżu pamięci” wobec dominującego przez lata obrazu oficjalnej historii, usankcjonowanego jej pretensjami do naukowości, prowokuje do zadania po raz kolejny pytania o różnice w postrzeganiu przeszłości przez historię i literaturę. W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że istnieją zasadnicze dwa sposoby, przy pomocy których od stuleci próbujemy sobie radzić z otaczającą nas złą i dobrą historią. Pierwszy z nich proponuje historiografia, drugi literatura. Zasadnicza różnica między obiema opowieściami ma charakter zdroworozsądkowy. W świecie narracji historycznej mieszczą się wydarzenia, które się wydarzyły lub według takich czy innych domniemań wydarzyć się miały albo mogły. W narracji literackiej stanowią one domenę zmyślenia, nawet wtedy, kiedy nawiązują do rzeczywistych faktów dziejowych. W tym kontekście przeciwstawienie fikcji i nie-fikcji ma znaczenie konstytutywne. Współczesna historiografia coraz rzadziej odwołuje się do klasycznej, zwanej inaczej korespondencyjną, definicji prawdy, rodem z Arystotelesa, co nie znaczy, że w środowisku historyków wciąż nie można znaleźć wielu jej zwolenników. Częściej jednak badacze gotowi są zaakceptować nieklasyczne definicje prawdy. Odwołują się one albo do idei konsensusu badaczy bądź też do zasady niesprzeczności z istniejącą wiedzą. W powszechnej świadomości środowiska historyków otwiera się więc furtka dla heretycko brzmiącej jeszcze nie tak dawno tezy o pluralizmie prawd. Przekonania, że historia jest taka, jak piszący o niej historyk. W tym kontekście zwraca się uwagę na rozliczne, pozanaukowe uwarunkowania pracy dziejopisa – kulturę, w której został wychowany, reprezentowany przezeń system wartości, polityczne sympatie itp. Coraz więcej zwolenników zdaje się zdobywać pogląd, że prawda jest w dużej mierze konstrukcją historyka, wydobytą z dostępnych świadectw, tworzoną na podstawie obowiązujących w cechu reguł warsztatu historycznego oraz, że łączy się ona z wyborem, odpowiedzialnością, ma zatem wymiar etyczny. Analizowany dualizm obu opowieści o przeszłości jest czymś naturalnym, z czym powinniśmy się pogodzić. Nie oznacza to jednak zgody na utożsamianie ze sobą obu dyskursów czy dowolne ich zastępowanie. Powinniśmy się temu sprzeciwiać w imię nie tylko obrony podważanego obecnie coraz częściej waloru wiedzy naukowej, ale także z przyczyn etycznych. Z tego punktu widzenia można więc nieco prowokacyjnie powtórzyć zasygnalizowaną, towarzyszącą mi tezę, że „historia jest najtrudniejszym sposobem pisania fikcji”.